Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #opowiadanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 września 2017

Wspomnienia z wycieczki



Wspomnienia z wycieczki.
                  Z grupą emerytów byłam na wycieczce   „Pojezierze Augustowsko – Suwalskie  i Litwa”.
Było to w końcu sierpnia. W pierwszy dzień wycieczki w programie było : pobyt nad  Jeziorem Wigry, zwiedzanie Wigierskiego Podkamedulskiego Klasztoru, pobyt  ze spacerem nad  Jeziorem Niecko .
Po długiej podróży byliśmy wreszcie na miejscu.  Wysiedliśmy z autokaru

środa, 30 marca 2016

Opowieści. Zakończenie.


Od ostatnich wydarzeń  minęły trzy lata. Jest początek czerwca 1979 roku.
Pani Maria siedząc przy swoim biurku powiedziała:
- Bardzo chciałabym jechać do Warszawy na mszę świętą z udziałem naszego papieża Jan Pawła II.
Agata powiedziała:
- Ja też chciałabym, ale boję się.
Krysia spytała:
- A czego się boisz?
Agata odpowiedziała:
- A może się tam nie dostaniemy?  Mogą być jakieś utrudnienia ze strony władz. A może gdzieś policja nas pobije pałami?  Skąd wiadomo co tam może się wydarzyć?
Pani Maria:
- Ja też się obawiam. Chyba nie będę taka odważna, żeby się wybrać. Ale jest to coś niezwykłego i wzruszającego. Papież pierwszy raz jest w Polsce i to papież polak. Takie wydarzenia mogą się nigdy nie powtórzyć. Będzie też msza odprawiana w publicznym miejscu, po wielu latach tępienia kościoła.
Krysia powiedziała:
- A podobno ma być bezpośrednia transmisja w telewizji z tych wydarzeń. To będzie coś niezwykłego. Ja już czuję niezwykły dreszczyk na duszy.
Głos jej jakby się załamał, ale mówiła dalej:
- Ale czy to możliwe? Może coś wymyślą w ostatniej chwili i odwołają transmisję. Żeby tylko nic nie stało się papieżowi.

Msza święta z Placu Trzech Krzyży w Warszawie odbyła się. Żadna z naszych pań z księgowości nie odważyła się tam być. Większość Polaków, ze wzruszeniem i niedowierzaniem, oglądała w telewizji relacje  z tej mszy tłumiąc łzy wzruszenia. Po tylu latach coś się zmieniło w Polsce. Padły wtedy pamiętane słowa papieża:
 „ NIECH ZSTĄPI DUCH TWÓJ!
NIECH ZSTĄPI DUCH TWÓJ I ODMIENI OBLICZE ZIEMI
  i po chwili dodał  ..
TEJ ZIEMI ! 
Wydarzenia te zapoczątkowały przełom i nowy etap w dziejach Polski.

     - K O N I E C  -

Opowieści 1.38.



W domu Stefci Kamińskiej panuje miła rodzinna atmosfera. Stefcia pyta męża:
- I jak się dzisiaj czujesz?
On leżąc w łóżku odpowiada:
- A wiesz, że coraz lepiej. To pobyt w domu tak na mnie działa. Codziennie jestem coraz silniejszy i czuję się coraz lepiej. Pobyt w szpitalu działał na mnie przygnębiająco.
Stefcia spytała:
- A co byś zjadł na śniadanie?
On odpowiedział:
-Wszystko co zrobisz będzie dobre w porównaniu   z  tym co było w szpitalu.
Stefcia zaproponowała:
- Zrobię ci jajecznicę. Taką jak lubisz.
Kaziu odpowiedział:
- Czytasz w moich myślach.
 Przed południem pod ich dom podjechał jakiś samochód osobowy. Stefcia podeszła do okna i powiedziała:
- To z twojej pracy. Wysiada dwóch tych co z nimi dojeżdżasz do pracy, jeszcze  jeden, jakiś nieznajomy i jakaś młoda kobieta.
Kaziu podszedł do okna i powiedział:
- Ten trzeci to nasz główny kierownik z budowy, a tej kobiety nie znam. A co oni mogą chcieć ode mnie?
Stefcia wyszła do drzwi. Pierwszy wszedł kierownik i powiedział:
- Dzień dobry, chcieliśmy odwiedzić pana Kazia. Czy możemy? My jesteśmy jego kolegami z pracy.
Stefcia odpowiedziała:
- Dzień dobry, Zapraszam.
Koledzy podeszli do Kazia:
- No, cześć Kaziu- podali mu rękę.
Przywitał się też kierownik:
- Witam pana, panie Kaziu. Chciałem panu przedstawić panią Aldonkę. To jest pani z naszej centrali  w Warszawie.
- Dzień dobry wszystkim. Proszę siadajcie - powiedział Kaziu.
Stefcia spytała się:
- A może napijecie się kawy?
- Bardzo chętnie.- odpowiedział kierownik, a pani z Warszawy wtrąciła:
- Jeśli można , ja poproszę o herbatę. Nie chcielibyśmy jednak sprawiać kłopotu.
Stefcia:
- Ależ to żaden kłopot. Nie spodziewałam się gości i nie mam nic słodkiego do kawy czy herbaty.
Odezwał się kierownik:
- Nic nie trzeba. A jak się pan czuje panie Kaziku?
Kaziu odpowiedział:
- Coraz lepiej i chciałbym już wracać do pracy.
Kierownik na to:
- No bez przesady. Trzeba odpoczywać i wydobrzeć tak jak zalecają panu lekarze. Pewnie zastanawia się pan co my tu robimy w takim składzie. Otóż powiem, że nie jesteśmy tu  na kontroli wykorzystywania zwolnień lekarskich. Chcieliśmy pana odwiedzić i nie tylko.
Kierownik zrobił chwilę przerwy jakby zastanawiał się co powiedzieć. Pani Aldonka wydawała się jakaś zdenerwowana. Kierownik po chwili przerwał milczenie:
- Może przejdę od razu do rzeczy najważniejszych. Nie wiem jak to panu powiedzieć?- po chwili dodał:
- Po tym, jak pan zasłabł w pracy, pana koledzy opowiadali o pana kłopotach  z tymi alimentami. Mówili, że pan nie poczuwał się do żadnej odpowiedzialności i nie wie co to jest.  Na następny dzień w pracy dzwoniłem do biura do Warszawy, żeby jeszcze raz wszystko wnikliwie sprawdzili. Wczoraj do mnie oddzwonili i okazało się, że  na innej naszej budowie pracował inny  Kazimierz Kamiński. Odszedł z pracy. W tym samych czasie przyszło zajęcie komornicze wynagrodzeń na nazwisko  Kamiński Kazimierz i pomyłkowo zaczęli panu potrącać.
Kaziu aż usiadł na kanapie.
Kierownik dalej ciągnął:
- Proszę się tylko nie denerwować. Chcieliśmy pana bardzo przeprosić za tak fatalną w skutkach pomyłkę i za wszystko.
Kaziu przerwał kierownikowi:
- To my o mało się nie rozwiedliśmy!  Ile przeszliśmy nerwowych sytuacji i o mało nie dostałem zawału. A kto nam to zwróci?
Kierownik dodał:
- Bardzo nam przykro, że tak się stało.
Pani z Warszawy odezwała się:
- To jest moja wina i moje niedopatrzenie. Ja bardzo pana i pana rodzinę przepraszam.  Podając  kopertę Kaziowi dodała:  - Tu są potrącone panu,  niesłusznie, wynagrodzenia za  trzy miesiące. Są one powiększone o odsetki za zwłokę w wypłacie. Nie mam słów, żeby wyrazić  jak bardzo jest mi przykro. Przepraszam pana.
Odezwał się kierownik wyjmując jakieś papiery z teczki:
- Panie Kaziu, to ze strony firmy wyszło to całe zamieszanie. W ramach rekompensaty mam dla pana, żony i dzieci opłacone na lipiec skierowanie  na wczasy do Kołobrzegu. Firma chciałaby jakoś zadośćuczynić za to co  wyszło z naszej winy.
Kaziu spojrzał na żonę, a ona na niego. Uśmiechnęli się do siebie. Kierownik wręczył Kaziowi skierowanie. On podziękował:
- Dziękujemy. Nigdy nie byliśmy na wczasach rodzinnych. Chętnie skorzystamy.
Wszyscy powoli zbierali się do wyjścia. Pani Aldona spytała się:
- Chciałabym się spytać:, Czy nie będziecie państwo dochodzić odszkodowania od nas za doznane krzywdy spowodowane pomyłką?
Kaziu stanowczym tonem odpowiedział :
- Nie.  Ja przez chorobę i te przejścia zobaczyłem jaka wspaniałą mam rodzinę. Wiem, że mogę na nich zawsze liczyć. Wiem też jaki jestem dla nich ważny, a oni dla mnie.
Pani Aldona czuła się zadowolona z wizyty i jej efektów : - Mamy jeszcze kłopot, bo pieniądze poszły do komornika i zostały wypłacone tamtej kobiecie. Tamten drugi już nie pracuje i nie możemy ich odzyskać. Będziemy musieli dochodzić z powództwa cywilnego na drodze sądowej, ale to już nasza sprawa. Życzymy panu dużo zdrowia.
Pracownicy firmy odjechali, a Kaziu powiedział do żony przytulając  ją:
- Wszystko dobre co się dobrze kończy, a w lipcu wyjeżdżamy.


wtorek, 29 marca 2016

Opowieści 1.37


Jest wieczór w czerwcu  1976 roku. Pan Jakubowski jest u siebie. Zamknął na klucz drzwi wejściowe swojego domu, a potem włączył radio. Przeszukiwał fale radiowe.
 Rozległ się głos z radia:
- Tu rozgłośnia polska  Radia Wolna  Europa. Podajemy wiadomości wieczorne.
W ostatnich czasach wzmogły się rozruchy. Fale strajków przeszły przez Gdańsk, Warszawę, Szczecin i Kraków. Robotnicy domagali się podwyżek wynagrodzeń.
 Na wieść o szykowanych podwyżkach cen żywności, jakie szykował rząd  robotniczy Radom zastrajkował. Propozycje podwyżek cen ogłoszone były  w Sejmie.  Ma nastąpić podwyższenie cen : mięsa i wędlin o 69 %, masła i serów o 50 % oraz cukru o 100%.  Rząd spodziewał się strajków w Warszawie, Krakowie , Gdańsku i na Sląsku i tam szykował się do pacyfikacji ewentualnych  strajków i manifestacji, a zastrajkował Radom.
Pierwsze  zastrajkowały Zakłady  Metalowe „Łucznik”. Zatrudniają one  11 tysięcy osób. O godzinie 6,30 robotnicy odeszli od maszyn.  Za nimi poszły Zakłady Przemysłu  Tytoniowego, Fabryka „RADOSKÓR” i Radomska Wytwórnia Telefonów. Robotnicy udali się przed budynek dyrekcji. W sumie w wydarzeniach w Radomiu brało udział około 20 tysięcy robotników z 33 zakładów pracy w Radomiu. Strona rządowa  ściągnęła oddziały ZOMO z Lublina i Warszawy.
 O godzinie 11,00 przed budynkiem KW PZPR 4 tysiące ludzi domagało się rozmów z kierownictwem partii w sprawie odwołania podwyżek cen.
Robotnicy wtargnęli do budynku KW, zajęli go. Wyrzucali przez okno portrety Lenina, dokumenty, książki, ściągali flagi czerwone. Na ich miejsce wieszali flagi biało – czerwone.
 O godzinie 15,00 całe miasto było już opanowane przez demonstrantów. Próbowano podpalić budynek. Przeciw demonstrantom wysłano 1543 funkcjonariuszy ZOMO. Działali oni bezwzględnie, bijąc, aresztując i zabijając. Używano gazów i armat wodnych. Ilość poszkodowanych nie jest znana.
Pan Jakubowski wyłączył radio. Jakiś czas siedział milczący. Po chwili powiedział do żony:
- Zobacz, a w naszym radiu i telewizji nic się nie mówi na ten temat. W dzienniku nie było nawet  żadnej wzmianki.
Żona na to:
- A jak my będziemy żyli jak tak bardzo wszystko zdrożeje?

piątek, 25 marca 2016

Opowieści 1.36.



Po powrocie z wycieczki pani Maria siedząc przy biurku  mówi:
- Podobno u prezesa była rozróba z  panem Tomaszem. Dostał naganę na piśmie po tym swoim wyczynie  z wycieczką. Wrócił do pracy po trzech dniach od zakończenia  wycieczki. Nigdy tak się nie zachowywał.
Zośka spytała:
- A wiadomo co się z nim stało?
Pani Maria dalej:
- Prezes mówił, że już miał zawiadomić policję, że zaginął. On przyszedł do pracy właśnie tego dnia i już tego prezes nie zrobił.
Pani Maria mówiła dalej :
- Podobno, on się podkochiwał w Mirce. Tego wieczoru, na wycieczce,  był w pokoju, w którym mieszkała Mirka. Ona nie jest nim zainteresowana. Zaczął  się do niej zalecać. Ona odtrąciła go. Podobno bardzo się napił z żalu. Będąc w pokoju u dziewczyn  nie miał czucia i zmoczył  spodnie. Wstydził się tak bardzo. Ośmieszył się przed innymi, a przede wszystkim przed Mirką,.  Z tego wstydu jak wszyscy spali uciekł z hotelu i znikł.
Pni Krysia powiedziała;
- To teraz unika ludzi. Tak się ośmieszyć. Trzeba jakoś dalej żyć.
Zośka dopowiedziała:
- Nie dość, że  nieszczęśliwy z miłości , to jeszcze całkowicie ośmieszony. Jak można tak pić?
Pani Maria wyszła z pokoju. Wróciła po jakiejś godzinie.
- Mam dla Was dobrą wiadomość pracownicy dostali nagrody jednorazowe. Najwyższe dostali panowie z działu technicznego.
Agata skomentowała to:
- Oczywiście dodatek za spodnie.
Pani Maria odpowiedziała:
- Chyba pani ma rację. Tak to już jest, że mężczyzna zatrudniony na takim samym stanowisku jak kobieta otrzymuje wyższe od niej wynagrodzenie. Jest to niesprawiedliwe.
Krysia powiedziała:
- Trzeba się cieszyć, że dostaliśmy nagrody.